W ostatnim publikowanym na naszej stronie wywiadzie rozmawiamy z Małgosią, pedagogiem, która ubiega się o dotację na założenie żłobka w ramach państwowego programu „Maluch plus”. Nasza rozmówczyni opowiada, co sprawiło, że porzuciła etatową pracę w przedszkolu i postanowiła wziąć sprawy we własne ręce, oraz dzieli się wieloma cennymi informacjami na temat programu, a także na temat rozpoczynania działalności w tej specyficznej branży.

Na początek powiedz nam, jakie masz wykształcenie i jakie doświadczenia zawodowe zebrałaś do tej pory?

Z wykształcenia jestem pedagogiem – ukończyłam studia pedagogiczne na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Licencjat robiłam z pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej, a magisterkę z edukacji medialnej. Ale później wyszło tak, że poszłam w kierunku specjalizacji z licencjatu. Właściwie pierwsze moje doświadczenia w tej branży zbierałam jeszcze podczas studiów, kiedy opiekowałam się dziećmi – pomagałam mamie pięciorga dzieci. Głównie opiekowałam się najmłodszym, niemowlakiem, ale też czasami dwulatkiem i czterolatkiem. A później, po skończeniu studiów, zatrudniłam się w żłobku. Po roku pracy w żłobku zaczęłam pracę w przedszkolu i pracowałam tam, a właściwie dwóch przedszkolach, trzy lata.

Co się wydarzyło takiego, że stwierdziłaś, że coś byś zmieniła?

Przede wszystkim postanowiłam zrezygnować z etatu w przedszkolu ze względu na atmosferę w miejscu pracy, która była mocno niesprzyjająca. Żeby uniknąć stresów, postanowiłam stamtąd odejść po prostu. I początkowo miałam taki plan, żeby w ogóle zmienić branżę, bo praca z dziećmi to nie jest łatwy zawód. Poza tym, pracując z dziećmi, pracuje się jednocześnie z rodzicami i z przełożonymi, którzy też są z kolei pod nadzorem różnych instytucji, więc tworzy się taka drabinka, w której jest się na samym dole. Zatem stwierdziłam, że zmienię w ogóle branżę, ale nie wiedziałam, na co.

I jak to się stało, że jednak postanowiłaś zmienić nie branżę, tylko swoją w niej pozycję?

Z pracy odeszłam przed wakacjami zeszłego roku. Później w wakacje miałam na głowie ważne sprawy życiowe, i tak to się rozwiało, przez wakacje nic nie wymyśliłam. A później narodził się pomysł, żeby jednak spróbować sił w tym, co mi znane, czyli opiece nad małymi dziećmi. Myślę, że dużą zasługę w tym miał mój mąż. Twierdził, że skoro mam doświadczenie w tej branży, skoro byłam niezadowolona z tego, jak wyglądała moja współpraca z przełożonymi, to może mogłabym spróbować stworzyć coś własnego, nie być czyimś pracownikiem, tylko sama rządzić sobą… i innymi, wiadomo.

I podchwyciłaś ten pomysł?

Tak. Dodatkowo tak się składa, że mam miejsce, gdzie mogę otworzyć taka działalność. Jak ten pomysł padł, to sobie przypomniałam, że ileś lat temu moi rodzice właśnie chcieli otworzyć jakiś punkt przedszkolny albo punkt opieki nad dziećmi tam, gdzie mieszkaliśmy, w naszym rodzinnym domu. Rozmyślili się jednak, bo wymogi były bardzo restrykcyjne. Teraz, gdy się pojawił ten pomysł, przypomniało mi się, że taki plan był i że rzeczywiście są warunki, bo obecnie w tym domu mieszka tylko moja mama, ona zajmuje piętro, a parter jest praktycznie pusty. Więc można znaleźć sposób na wykorzystanie tego miejsca. Ostatecznie więc pomyślałam sobie, że może to wcale nie jest takie głupie. Że spróbuję. I wtedy też zaczęłam szukać w Internecie informacji, jak w ogóle założyć żłobek. Bo uznałam, że lepiej będzie spróbować ze żłobkiem, bo po pierwsze przedszkoli jest dużo, a po drugie dużo większe są wymagania – po pierwsze co do warunków lokalowych, a po drugie później trzeba współpracować z kuratorium, rozliczać się z realizacji podstawy programowej, jest dużo więcej dokumentacji – generalnie to dużo poważniejsza sprawa. Zresztą, żeby być dyrektorem przedszkola, trzeba mieć studia z zarządzania w oświacie, to by też zajęło trochę czasu. Więc stwierdziłam, że żłobek będzie lepszy, przynajmniej na początek.

Jaki był kolejny krok? W jaki sposób zaczęłaś się przygotowywać do zrealizowania tego pomysłu?

Czytałam w internecie o doświadczeniach różnych ludzi, którzy taką właśnie działalność otwierali. Zapoznałam się też z przepisami, żeby wiedzieć, jak to wygląda od strony prawnej. Dowiedziałam się, że od jakiegoś czasu przepisy z wymogami względem żłobków zostały zdecydowanie złagodzone, na przykład te mówiące o tym, jak ma wyglądać lokal przeznaczony na żłobek. Stało się tak między innymi ze względu na to, że bardzo brakuje takich placówek. W związku z tym rząd podejmuje działania, które mają ułatwić otwieranie tych placówek, zarówno jeśli chodzi o przepisy, ale też takie mające na celu dofinansowanie ich otwarcia.

No właśnie, dochodzimy teraz do momentu, w którym jesteś nastawiona na to, że otwierasz własną działalność „żłobkową”, masz nawet własny lokal, ale to nie oznacza, że nie potrzebujesz do tego pieniędzy. Jaki miałaś na to pomysł? Czy myślałaś, że jakoś to będzie, ze swoich źródeł pozbierasz potrzebne fundusze, czy pomyślałaś, że musisz znaleźć jakiś konkretny zastrzyk finansowy, na przykład dofinansowanie czy dotację?

Na pewno po tym, jak się zapoznałam ze wszystkimi informacjami na temat tego, co trzeba spełnić, żeby otworzyć żłobek, oraz wiedząc z własnego doświadczenia, co trzeba zrobić czy kupić, żeby go urządzić, wiedziałam, że nie ma szans, by sfinansować to z własnej kieszeni. Więc zaczęłam interesować się dofinansowaniami, poszukując informacji w internecie oczywiście. W ten sposób natrafiłam na ogłoszenie o szkoleniu, które ogólnie dotyczyło otwierania takich placówek jak przedszkole czy żłobek, ale również dofinansowań i dotacji – unijnych i nie tylko. Więc poszłam na takie szkolenie i dowiedziałam się tam o programie, w którym wzięłam udział, czyli programie Maluch plus. To było właściwie jedyne źródło finansowania, z którego mogłam skorzystać, bo z unijnych dotacji nic na ten cel nie było.

Opowiedz coś więcej o programie Maluch plus. Na czym polega, kto go realizuje, kto może wziąć w nim udział, w jaki sposób?

Program nazywa się Maluch plus edycja 2018 – to jest już kolejna edycja tego programu, rozpoczął się chyba w 2011 roku. Właśnie w 2011 roku zostały zmienione przepisy, tak żeby ułatwić otwieranie żłobków i przedszkoli. Program jest realizowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, a pieniądze pochodzą z budżetu państwa i z Funduszu Pracy. Łącznie to chyba 450 mln zł przeznaczonych na dotacje w 2018 roku. Jest to wsparcie przeznaczone wyłącznie na otwieranie żłobków. Ze specjalnym uwzględnieniem tych miejsc, gmin, gdzie żłobków po prostu nie ma. W konkursie mogą brać udział gminy (i maja one pierwszeństwo w otrzymaniu dotacji), ale mogą też brać udział osoby fizyczne oraz instytucje – takie jak np. uczelnie. Nie firmy i nie spółki. 

Na czym konkretnie polega wsparcie oferowane w tym programie?

Biorąc udział w programie, można otrzymać dotację na otwarcie żłobka, której wysokość obliczana jest na podstawie liczby dzieci, czyli liczby miejsc, jakie się ma stworzyć w swojej placówce. Na jedno dziecko, czyli jedno miejsce, można otrzymać dofinansowanie do wysokości 10 tysięcy złotych. Czyli jak się tworzy żłobek na powiedzmy piętnastkę dzieci, to można otrzymać maksymalnie 150 tysięcy złotych dotacji. Oprócz tego jest też dotacja na funkcjonowanie. Przez rok można otrzymywać co miesiąc jakąś kwotę na funkcjonowanie każdego ze stworzonych miejsc w placówce.

To co trzeba zrobić, żeby otrzymać taką dotację?

Pisze się wniosek, w którym wylicza się, ile pieniędzy się potrzebuje, tworzy się dokładny kosztorys, że na remont tyle, na zakup wyposażenia tyle, na jeszcze inne koszty tyle. Oprócz tego trzeba podać, jakie mniej więcej koszty prognozuje się na bieżące funkcjonowanie, czyli jakie będą koszty zatrudnienia personelu, regularnego wyposażania w przedmioty plastyczne itp., koszty wyżywienia, zajęć dodatkowych. Wylicza się, ile mniej więcej wychodzi na jedno dziecko, i na tej podstawie otrzymuje się jakąś kwotę dofinansowania.

Jakie dokładnie dokumenty musiałaś wypełnić, żeby wziąć udział w konkursie?

Tak jak mówiłam – wniosek, do którego trzeba było załączyć kosztorys. We wniosku opisywałam swoje dane, miejsce funkcjonowania – bo musiałam podać już konkretny adres…

Czyli to jest dla osób, które już wiedzą, gdzie konkretnie będzie ich działalność?

Tak, do wniosku musiałam dołączyć dokument poświadczający, że mam lokal, czyli albo tytuł własności, albo umowę najmu. Bez tego nie ma szans na uzyskanie dotacji, jest to jeden z warunków. Właśnie na podstawie powierzchni lokalu, a dokładnie sali, w której będą dzieci, wylicza się liczbę miejsc w żłobku, a od liczby miejsc zależy wysokość dofinansowania. Ważne jest to, że trzeba się potem rozliczyć z tej liczby miejsc (dzieci) i jeżeli będzie zapełnionych mniej niż 75% zadeklarowanych, to trzeba będzie proporcjonalne zwrócić odpowiednią część dotacji. Więc trzeba przemyśleć, czy warto wnioskować o dotację na pełną liczbę miejsc, czy jednak na trochę mniej, żeby zostawić sobie zapas, że jak nie będzie kompletu dzieci, to nie trzeba będzie niczego oddawać. Ja właśnie tak zrobiłam, że złożyłam wniosek na dziesięć miejsc, mimo że może się u mnie zmieścić trzynaścioro dzieci. Wnioskowałam o maksymalną kwotę na każde z tych dziesięciu miejsc, czyli w sumie o 100 tysięcy złotych. Musiałam też zadeklarować wkład własny – to musi być minimum 25% całości. Poza kosztorysem we wniosku jest też miejsce na opis zadania, w którym krótko napisałam, co planuję zrobić, czyli jakie działania remontowe, jak wyposażyć, co zakupić, jakie koszty dodatkowe przewiduję, jakie koszty zatrudnienia, ewentualnie szkolenia dla mnie i dla pracowników, koszty księgowości, badań lekarskich i wielu mniejszych rzeczy, które też trzeba wziąć pod uwagę.

Jak długo będziesz musiała utrzymać działanie placówki, jeśli dostaniesz dotację?

Przez 5 lat aż. Więc generalnie jest to dość wymagający program, bo nie dość, że trzeba utrzymać te miejsca w odpowiedniej liczbie – 75% zadeklarowanych musi być cały czas zapełnione, to cała placówka musi działać przez 5 lat co najmniej. Dodam jeszcze, że wniosek o dotację na funkcjonowanie można pisać co roku. Teraz gdy pisałam wniosek o dotację na utworzenie żłobka, to zrobiłam to wspólnie na jednym wniosku, ale osoby, które już mają żłobki, również mogą napisać wnioski o dofinansowanie i dostać dopłatę do każdego dziecka.

Kiedy składałaś wniosek?

W listopadzie. Konkurs ogłoszono jakoś pod koniec października i do połowy listopada trzeba było przesłać wnioski. Było mało czasu, więc trzeba było się spiąć. Ale tak wyszło, że parę dni przed ogłoszeniem tego konkursu byłam na tym szkoleniu, więc byłam na bieżąco i już miałam trochę w głowie poukładane.

A oprócz tego szkolenia i swojej wiedzy na temat tego, jak działa taka placówka, to jeszcze skądś czerpałaś informacje?

Przede wszystkim z internetu. No i jeszcze konsultowałam się z urzędem wojewódzkim, który przyjmuje te wnioski. Na stronie, gdzie był ogłoszony konkurs, były też numery telefonu do kontaktu, Więc ktoś, kto nie miał pojęcia, jak to napisać, pierwszy raz na oczy widział taki wniosek i te tabelki i mogło to dla niego wyglądać dość przerażająco na pierwszy rzut oka, mógł zadzwonić i wszystkiego się dowiedzieć. Skorzystałam z tej możliwości i uzyskałam potrzebną pomoc.

Kiedy będą wyniki konkursu? Orientujesz się, z jaką dużą konkurencją się mierzysz?

Wyniki powinny być do końca stycznia. Jeśli chodzi o konkurencję, to mogę tylko wnioskować z poprzednich lat. Pokazują one, że zapotrzebowanie i zainteresowanie konkursem jest duże, bardzo dużo wniosków wpływa i pieniądze są rozdawane do ostatniego grosza. W zeszłym roku więcej było dobrych wniosków niż pieniędzy na to, by każdy mógł dostać tyle o ile wnioskował. W tym roku chyba co najmniej podwoili sumę, z tego powodu właśnie, że ten program cieszył się dużym zainteresowaniem, zostało utworzonych bardzo dużo miejsc w żłobkach, ale także miejsc pracy, bo jednak każda placówka wymaga zatrudnienia co najmniej jednej osoby dodatkowej, a często jest to całkiem duży personel.

A ty jak masz zaplanowaną działalność pod względem zatrudnienia?

Chciałabym zatrudnić dwie osoby do opieki nad dziećmi. Ja bym była osobą, która po pierwsze oczywiście tym wszystkim zarządza, prowadzi dokumentację, rozlicza się, planuje prace placówki, a dodatkowo wchodzi do grupy w momencie, gdy jest taka potrzeba. Bo nawet jeśli się zatrudnię dwie osoby na 8 godzin każdą, to żłobek będzie otwarty dłużej, więc w ciągu dnia będą takie momenty, że będzie tylko jedna osoba i trzeba będzie wejść i jej pomóc. Zdarzają się też, wiadomo, jakieś zwolnienia lekarskie, urlopy i inne sytuacje, gdy musi być ta trzecia osoba. Taki mam plan, jeśli cała grupa się zbierze. Jeśli na początku liczba dzieci będzie mniejsza, to myślę, że wystarczy jedna osoba oprócz mnie. Poza tym liczę się z tym, że znalezienie odpowiednich pracowników może wcale nie być takie proste. Nie tak łatwo znaleźć pracownika do placówki opiekuńczo-wychowawczej, bo praca nie jest najlżejsza, nie jest też najlepiej płatna.

Czyli znalezienie pracowników to jedno z pierwszych poważnych wyzwań, jakie stanie przed Tobą, jeśli otworzysz działalność. A jakie jeszcze widzisz inne?

Drugim, może jeszcze większym, będzie na pewno spełnienie wszystkich wymogów i uzyskanie zaświadczenia od sanepidu i straży pożarnej, że lokal spełnia wszystkie wymogi. Te dwie instytucje muszą przeprowadzić swoje kontrole i zatwierdzić, że żłobek może zostać uruchomiony, czyli wpisany do rejestru żłobków. Bez tego nie spełnię warunków programu, a mój żłobek nie będzie działał legalnie. Więc to na pewno jest poważne wyzwanie, bo choć czytałam wszystkie przepisy, wiem, co i jak, o czym trzeba pamiętać, ale zawsze może się okazać, że coś pominęłam albo nie wzięłam pod uwagę. Myślę zresztą o tym, żeby wybrać się do sanepidu i porozmawiać z kimś zorientowanym, żebym była pewna, że wszystko zrobię tak jak należy. Że nawet jak będzie kontrola i coś wyjdzie, to będą to jakieś drobne rzeczy, które będzie można szybko i niedużymi kosztami poprawić, a nie że okaże się, że wszystko jest niby gotowe, pieniądze wydane, a tu jakaś poważna wpadka i nie można ruszyć, i co teraz?

Czy nie boisz się w ogóle tej odpowiedzialności, która wiąże się z tym, że sama będziesz sterem, żeglarzem i okrętem? Czy to jest właśnie to, co Ci się podoba i motywuje Cię?

Tak, zdecydowanie to jest pozytywna sprawa. To coś innego niż to, co było do tej pory. Generalnie podoba mi się taka perspektywa, że wreszcie ja będę decydować o wszystkim, a nie będę musiała słuchać się kogoś albo uczestniczyć w takich sytuacjach, gdy nie rozumiem pewnych decyzji albo uważam, że są bez sensu, ale muszę się podporządkować. Wiadomo, że jest to bardzo duża odpowiedzialność i rzeczywiście sama będę ją ponosić i nikt nie będzie się martwił za mnie, sama będę musiała wszystko pozałatwiać i zrobić, ale bardziej traktuję to jako wyzwanie niż coś, co mnie stresuje albo odstrasza w ogóle od tego pomysłu.

Raczej samodzielność to jest to co mi się podoba w tym pomyśle na pracę, to że urządzę to po swojemu, będzie to działało na moich zasadach, a nie na czyichś, i jeżeli uważam, że coś jest bez sensu, to nie będę tego wdrażać u siebie. Zwłaszcza, że przecież będzie to poniekąd u mnie w domu, domu rodzinnym, więc będę się czuła dobrze na swoim terenie. Jeszcze jak uda mi się zatrudnić fajnych ludzi, to będę miała też szansę na stworzenie fajnego miejsca pracy. Nie tylko fajnego miejsca dla mnie, nie tylko fajnego miejsca dla dzieci i rodziców, ale też właśnie miejsca pracy. Jako że miałam takie doświadczenie, że miejsca pracy bardzo często są nieprzyjazne i jak się do nich przychodzi, to tylko po to, by jak najszybciej z nich wyjść, to chcę, by mój żłobek był takim miejscem, gdzie pracując, fajnie spędza się czas. Mam nadzieję, że to się uda. To nie tylko ode mnie zależy, ale jestem dobrej myśli.

Jaki masz pomysł na poszukiwanie klientów?

Przede wszystkim liczę, że w najbliższym czasie nie spadnie zapotrzebowanie na miejsca w żłobku, które obecnie jest duże. Na pewno będę się reklamować w internecie, ale przede wszystkim postawię na reklamę w bliskim otoczeniu mojej placówki, w tej samej dzielnicy – ulotki, plakaty. Bo „target” będzie w najbliższej okolicy, bo to ważne dla rodziców, by mieli blisko domu taką placówkę. A moja dzielnica składa się z osiedli z domkami i blokami, w których zamieszkuje wiele młodych małżeństw czy rodzin z dziećmi, więc myślę, że będzie wiele zainteresowanych osób. Zrobiłam research, z którego wyszło, że żłobki okoliczne są zapełnione, że robione są listy rezerwowe, więc świadczy to o tym, że jest duże zapotrzebowanie.

Muszę Cię jeszcze zapytać o scenariusz mniej pozytywny – co będzie jak nie dostaniesz dotacji?

Myślę, że jeśli się nie uda, to poszukam, czy są jakieś inne dotacje albo formy finansowania. Bo samodzielnie na pewno byłoby bardzo ciężko. A najwyżej spróbuję za rok. W zeszłym roku dofinansowania dostali wszyscy, których wnioski zostały ocenione pozytywnie, z tym że były to niepełne kwoty w związku z tym, że pula była zbyt mała. Mnie taka opcja też by w miarę satysfakcjonowała, bo w swojej kalkulacji mam takie rzeczy, z których mogłabym ewentualnie zrezygnować albo zrobić je za jakiś czas dopiero. Wtedy pewnie by mi się udało mimo wszystko otworzyć ten żłobek. A jeśli nie dostałabym dofinansowania w ogóle, to nie wyobrażam sobie choćby wzięcia kredytu na taką kwotę, zwłaszcza że pierwsze miesiące to tak naprawdę tworzenie i organizacja – remont itd., więc nie ma od razu dochodu.

Żeby zakończyć optymistycznie, opowiedz nam jeszcze, jakie masz możliwości rozwijania swojej działalności, jeśli w pierwszej fazie wszystko pójdzie zgodnie z planem?

W przypadku jednej placówki nie ma szans na jakiś poważny rozwój. Rozwojem byłoby otworzenie kolejnej placówki, ale to już tak naprawdę byłoby kolejne, zupełnie nowe przedsięwzięcie. Moim podstawowym planem będzie znalezienie i utrzymanie klientów tak długo, by mieć cały komplet albo chociaż tych dziesięcioro dzieci przez wymagane 5 lat. A że dzieci oczywiście nie siedzą w żłobku 5 lat, więc trzeba będzie nabór i akcję reklamową powtarzać co roku pewnie…

No chyba że będzie takie powodzenie, że powstanie lista rezerwowa 🙂. Czego Ci bardzo serdecznie życzymy, a w bliższej perspektywie – trzymamy kciuki za pozytywne rozstrzygnięcie konkursu!

Ps. W piątek 2 lutego dotarła do nas informacja, że Małgosi przyznano dotację na utworzenie i funkcjonowanie żłobka – w pełnej wnioskowanej wysokości. Serdecznie gratulujemy i trzymamy kciuki za powodzenie całego przedsięwzięcia!

Bez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>